Cisi bohaterowie tragicznego czwartku

Czwartek, 2 Maj 2013

Wszyscy mamy jeszcze świeżo w pamięci dramatyczne wydarzenia minionego czwartku (26 kwietnia 2013 r.) w Gdyni. Cała Polska wstrzymała oddech obserwując skutki zderzenia tira z trolejbusem. Świadkami wypadku były osoby, które nie straciły głowy i nie zastanawiając się długo, ruszyły na pomoc poszkodowanym. Z cichymi bohaterami tamtych wydarzeń - Pawłem Salewskim i Wojciechem Spisakiem - spotkał się dziś Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek.
 
W czwartkowy poranek Paweł Salewski, konduktor w wagonach sypialnych PKP, wracał do domu po nocy spędzonej w pracy. W  momencie uderzenia tira w trolejbus, czekał na autobus na przystanku przy Estakadzie Kwiatkowskiego. Miałem wrażenie, że ciężarówka, która zbliżała się z ogromną prędkością, zaraz uderzy w mnie - opowiada. Po pierwszym szoku, ruszył na pomoc. Ratował 53-letniego człowieka, którego stan był najcięższy. Oczyścił mu jamę ustną, robił masaż serca. Niestety, mężczyzny nie udało się uratować. Pan Paweł do dziś przeżywa wydarzenia tragicznego czwartku. Wciąż zastanawiam się, czy mogłem zrobić więcej? - pyta z drżeniem w głosie. Cieszę się tylko z jednego - że ten pan nie umarł w odosobnieniu.
 
Przy akcji ratowniczej pomagał też 20-letni Wojciech Spisak. W chwili wypadku, wracał w nienajlepszym nastroju po nieudanym podejściu do egzaminu na prawo jazdy. Gdy zobaczył co się stało przy Estakadzie, od razu ruszył na pomoc. Od 8 lat jestem harcerzem, więc dobrze znam techniki pierwszej pomocy. Nie zastanawiałem długo, to był impuls - mówi. To on jest "chłopakiem w białej bluzie", który prowadził reanimację, co zarejestrowała kamera monitoringu miejskiego. Do czasu przybycia karetek zajmował się najciężej rannymi, potem pomagał opatrywać osoby mniej poszkodowane. Na miejscu liczyła się każda para rąk - relacjonuje.
 
Prezydent Gdyni Wojciech Szczurek podziękował za obywatelską postawę obu panom oraz wszystkim, którzy zaangażowali się w akcję ratowniczą. Bezpośrednio po wypadku podkreślaliśmy, że wszystkie służby zaangażowane w akcję ratowniczą stanęły na wysokości zadania. Nie mniej istotna była jednak rola cichych - nie waham się użyć tego słowa - bohaterów. Osób, które zachowały zimną krew i bezinteresownie niosły pomoc w najtrudniejszych momentach - powiedział Prezydent.
 
Zwrócił jednocześnie uwagę na to,  jak ważne są kursy pierwszej pomocy i wiedza o tym co robić, gdy jest się świadkiem wypadku. Każdy może znaleźć w sytuacji, w której od jego decyzji zależeć będzie życie drugiej osoby. Przypadki obu panów pokazują, że znajomość podstawowych zasad działania w takich chwilach jest kluczowa - stwierdził Prezydent Gdyni.
 
Obaj cisi bohaterowie otrzymali listy gratulacyjne i zestaw upominków od miasta. Nie nagrody rzeczowe są najważniejsze, ale to, by pokazać dobre wzorce zachowań w ekstremalnych sytuacjach, których, mamy nadzieję, będzie jak najmniej.

reklama