Pojedynek gigantów na gdyńskim stadionie

Piątek, 12 Kwiecień 2013

W niedzielę 14 kwietnia o godzinie 15:00, na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni zostanie rozegrany mecz III kolejki Topligi. Seahawks Gdynia - mistrzowie ubiegłego sezonu podejmą Giants Wrocław.

Niedzielny pojedynek skupi uwagę prawdopodobnie całego futbolowego środowiska w Polsce. Naprzeciw siebie staną bowiem dwie drużyny z ambicjami na najwyższe trofeum. Giants na to spotkanie czekali bardzo długo. Mistrzowie z 2011 roku (wówczas jako The Crew) poprzedni sezon poświęcili lidze czeskiej, tym samym nie mogąc bronić tytułu w Polsce. W futbolowych kuluarach słychać, że nadal czują się najlepsi - w końcu nikt im w bezpośredniej walce tego tytułu nie odebrał.

- Faktycznie w pojedynku z Seahawks mamy najwięcej do udowodnienia. Pokonanie obecnego mistrza wysłałoby wyraźny sygnał. Drużyna, która wygra to spotkanie, na pewno wyrośnie na faworyta do mistrzostwa. Dla zawodników nie jest to jednak presja, lecz dodatkowa motywacja - zapewnia Jakub Głogowski, prezes Giants Wrocław.

Gospodarze niedzielnego spotkania z równym zniecierpliwieniem odliczają dni do starcia z Gigantami i solidnie się do niego przygotowują.

W obozie Jastrzębi ze stoickim spokojem przyjęto wypowiedź wrocławian, wychodząc z założenia, że jak zwykle wszystko zweryfikuje boisko.

- Nasi przeciwnicy mają prawo do własnej opinii. My podarujemy sobie szumne zapowiedzi. W tym, jak i w każdym następnym meczu, pokładamy wiarę w naszym rozgrywającym, który doskonale wpisuje się w struktury Seahawks. Porównywanie go do poprzednika nie ma większego sensu. Być może Ferni nie stawia, tak jak Kyle na indywidualne akcje biegowe, za to jego wielkim atutem jest uruchamianie większej ilości opcji gry. Najważniejsze, że przynosi to Seahawks punkty - puentuje Maciej Cetnerowski, szkoleniowiec Jastrzębi.

Starcie takich gigantów Topligi jak Giants Wrocław i Seahawks Gdynia zawsze niosło wiele emocji, dlatego w ten weekend Narodowy Stadion Rugby w Gdyni ma szansę stać się najgorętszym miejscem na futbolowej mapie Polski. Tym razem obok walki o punkty odbędzie się też cicha wojna o prawo do tytułu mistrza. Kto po końcowym gwizdku z satysfakcją spojrzy w twarze kibiców, przekonamy się już w niedzielne popołudnie.

reklama