Pomorze w czołówce pod względem spożycia nielegalnego alkoholu

Piątek, 2 Sierpień 2013

Śpiączka, drgawki, silne zaburzenia świadomości, zawroty głowy - to tylko kilka objawów, które powoduje spożycie alkoholu z tzw. "pewnego" źródła. Konsumpcja skażonego trunku niesie za sobą często poważniejsze skutki - trwałą utratę wzroku, a nawet śmierć. Jak wynika z szacunków Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego, w północnym regionie Polski notuje się jeden z najwyższych poziomów spożycia nielegalnego alkoholu.

Nielegalny alkohol jest dostępny w całej Polsce, głównie na targowiskach, bazarach i w melinach. Jednak, jak pokazują dane, najwięcej sprzedaje się go w północnej i południowo-wschodniej części kraju. W województwach zachodniopomorskim, pomorskim i kujawsko - pomorskim zauważalna jest różnica pomiędzy rejestrowaną sprzedażą napojów spirytusowych, a deklaracjami konsumenckimi. W skali całego kraju sprzedaje się tam ok. 12% napojów spirytusowych, a spożycie deklaruje się na poziomie ok. 18%. Trudniejsza sytuacja jest tylko na Podkarpaciu. Ponadto podczas niedawnej afery czeskiej w woj. zachodniopomorskim miało miejsce aż 5 z 13 zgonów. O popularności nielegalnych trunków decyduje niska cena oraz nieświadomość konsumentów. Trudna sytuacja gospodarcza może dodatkowo sprzyjać rozwojowi szarej strefy.

Istnieje niemal 70% ryzyka, że kupując nielegalny alkohol można trafić na tak zwaną "odkażankę". Jest to alkohol wytwarzany z przemysłowego spirytusu wykorzystywanego do produkcji płynu do spryskiwaczy czy podpałki do grilla. Butelka "odkażanki" zawiera silnie trujące substancje chemiczne. Wyższe alkohole, aldehydy, pozostałości skażalników (np. izopropanol), rakotwórczy chloroform, trujący glikol i wreszcie najgroźniejszy składnik - metanol. Wymienione substancje z domieszką przykładowo wody z basenu przeciwpożarowego lub deszczówki z przydrożnych stawów stanowią mieszankę śmiertelną, lub "w większej dozie szczęścia", powodującą trwałą ślepotę. Rocznie z powodu zatrucia skażonym alkoholem w Polsce do szpitali trafia blisko 500 pacjentów.

Warto zaznaczyć, że zagrożeniem dla życia może być niewielka dawka alkoholu nieznanego pochodzenia. Czasem zaledwie 30 ml metanolu - równowartość dużego kieliszka, powoduje zgon. Wzrok może natomiast uszkodzić zaledwie połowa tej dawki. Problem związany z konsumpcją nielegalnego alkoholu spowodowany jest niemożnością odróżnienia trunku spożywczego od tego zawierającego metanol. W przypadku wypicia metanolu objawy wzbudzające niepokój pojawiają się niestety bardzo późno, bo po upływie doby. Występują w postaci zaburzeń widzenia i braku samoistnej poprawy stanu zdrowia - zauważa dr hab. Mirosław Szutowski - Kierownik Zakładu Toksykologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Toksykologicznego.

Osoby sięgające po nielegalny alkohol zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z rzeczywistej jakości spożywanego trunku. Sprzedawcy przekonują, że oferują domowej produkcji bimber, spirytus kradziony z polmosu bądź z przemytu, gdy tymczasem w butelce znajduje się odkażany alkohol przemysłowy. Klient kontynuuje zakupy dopóki, on, jego rodzina lub znajomi nie trafią na trujący alkohol. A wtedy konsekwencje są na ogół tragiczne.

Głównie ze  względu na sposób produkcji odkażanego alkoholu, podczas której pominięte są wszelkie normy sanitarne. Piwnice, garaże, chlewy to standardowe miejsca, w których znajdują się rozlewnie. Należy podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z tak zwanym bimbrownictwem, czyli domowym wytwarzaniem alkoholu na własne potrzeby.

Mimo, że skala zjawiska związanego z konsumpcją skażonego alkoholu w ciągu ostatnich 10 lat zmalała, to statystyki, wciąż są alarmujące. Szara strefa będzie istniała dopóki nie zniknie popyt na nielegalny alkohol. Dlatego kluczem do sukcesu jest edukacja i uświadomienie konsumentom, że nie warto ryzykować zdrowia. Mamy nadzieję, że nasza kampania spełni taką rolę, a z mediów znikną doniesienia o tragediach spowodowanych przez alkohol nieznanego pochodzenia - podsumowuje Leszek Wiwała, Prezes ZP PPS.

reklama