Wypadek szwedzkiego autokaru na ulicy Morskiej

Piątek, 20 Wrzesień 2013

Dochodziła dwudziesta, 19 września 2013 r., kiedy szwedzki autokar z  turystami, wjeżdżając w ulicę Morską, źle wszedł w zakręt i zsunął się z  jezdni. Tył pojazdu wpadł do wykopu, powstałego w wyniku trwających prac drogowych.  
 
Pierwszy o zdarzeniu poinformował kierowca trolejbusu jadącego ulicą Morską. Sytuacja wyglądała dramatycznie. Przód autokaru podniósł się mocno do góry, koła zawisły w powietrzu, a ludzie wewnątrz stłoczyli się po jednej stronie, by zapobiec przewróceniu się pojazdu - relacjonował. Na miejsce bardzo szybko przybyły służby. Strażacy ewakuowali pasażerów autobusu, a policja wspólnie ze strażą miejską, zabezpieczyły teren i  organizowały ruch. Na szczęście nikt z pasażerów nie odniósł podczas wypadku żadnych obrażeń.
 
Szwedzcy turyści kończyli właśnie tygodniową wycieczkę po Polsce, zrobili w Gdyni ostatnie zakupy i byli w  drodze na wieczorny rejs promu Stena Line do Karlskrony. Dzięki szybkiej i dobrze skoordynowanej akcji, zostali na czas przetransportowani pod samą burtę promu specjalnie podstawionym autobusem ZKM Gdynia. Na miejscu wypadku pozostał jedynie szwedzki kierowca autokaru, który złożył wyjaśnienia, został poddany badaniu alkomatem (wynik negatywny) i asystował przy trwającej około godziny akcji podnoszenia pojazdu z wykopu. Strażacy zrobili to na tyle precyzyjnie, że po postawieniu pojazdu na ulicę i krótkich oględzinach, był on w stanie odjechać o własnych siłach, przy eskorcie policji, na parking przy terminalu promowym. Do Szwecji wróci na pokładzie jednego z  kolejnych promów Stena Line.
 
Według policji, winę za wypadek ponosi kierowca, który zresztą potwierdził, że to jego błąd sprokurował zdarzenie. Szwed został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych. Kierowca i pasażerowie autokaru nie kryli wdzięczności za sprawnie przeprowadzoną akcję i opiekę, którą zostali otoczeni. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, a pasażerowie bezpiecznie odpłynęli do domów. Dziękuję za życzliwość i dobrą robotę - mówił po zakończeniu wieczornej akcji pan Leif, kierujący feralnym autokarem.

reklama